czwartek, 05 listopada 2009
w drodze
pare photek z trasy kielce- radom - kielce, kielce podlasie - kielce

chłopaki pod radomiem zatrzymali nagle ruch.
podlecieli z łańcuchowymi piłami, ścieli drzewo, na ulice je zwalili.
myślę sobie, ładny ch....., przecież żeby to uprzątnąć ze dwie godziny będą potrzebować....

mineło może dziesięć minut, a po większości starej, chyba lipy, nie było śladu.
mrówki mogą im pozazdrościć zapieprzalności, naprawdę
na podlasiu za to..
zachciało się chłopaczkom z Kielc wygód, pokój w hotelu z własną łazienką musi być i z prysznicem oczywiście również, to dostali pokój z prysznicem wedle zamówienia...

nie ma jak wskoczyć odrazu z spod prysznica pod kołderkę....
a w pracy jak pan geolog sobie zażyczył, żeby mu wybrać cały zanieczyszczony grunt, to i koparkę dało się do dołu siłą zaciągnąć..

troszke folkloru i dewocjonali podlaskich





i jeszcze świeczka dla Mariusza ['], pilnuj nas tam wszystkich w teren jeżdzących, abyśmy zawsze do domów wracali, a my pamiętać będziemy....
środa, 07 października 2009
poniedziałek, 21 września 2009
chińskie, kurwa słowa
dramat autobusowy
wsiadłem do autobusu lini 35 dzisiaj po południu.
siedziały sobie tam dwie młode dzieweczki, jedna ładna nawet. na grzeczną wyglądała.
gdy zająłem i ja swoje miejsce, damy kontynułowały swoją konwersację:
ta ładna - wiesz, kurwa, jak kończyłam gimnazjum musiałam zalicząć polski z jedynki na dwóje
ta druga - mhm
ta ładna - i no, kurwa, wiesz. jakieś pojebane pytania i musiałam się nauczyć na pamięć jakiegoś wiersza
ta druga - mhm
i wiesz co musiałam się nauczyć?? no, tego, no Litwo ojczyzno moja. wiesz które, nie znasz???
ta druga - mhm
ta ładna - jakie to pojebane, jakieś kurwa chińskie słowa tam były, nie dało się tego nauczyć....
wysiadły zaraz potem.
cholera, szkoda. dowiedziałbym się może, że jeszcze pare innych języków też znam.....
sobota, 19 września 2009
bryła ciemna
w drodze powrotnej z leszna dziwne zjawiska astrowiertnicze miały miejsce. co w lusterku zauważyłem auta, w grzecznym sznurku za mną jadące, nie mijała chwila, a żadego nie było, a i żaden mnie nie wyprzedzał. na okazję tego uknułem teorię, że za wiertnicą utworzyła się wielka czarna dziura, która powstała ze wszystkich dziurek przeze mnie odwierconych i wciągnęła ona te samochody. no bo innego mogło się z nimi stać????!!!



niedziela, 30 sierpnia 2009
cały byłem w rumiankach.
są różnego rodzaje wiertnice i wiertnie. samobieżne, na przyczepach, ręczne, pływające po morzach i oceanach.
ale JA, prekursor wszelakiego nowego, wraz z dzielną załogą, daliśmy początek nowej technologi:
wiertnic pływających w ruminakach.







banan, powiedz buźce, że miejsce URB jest w muzeum:)

muzeum wiertnicwa w Bóbrce.
środa, 19 sierpnia 2009
na siage
do pracy chadzam ostatnio na siage
nie chce mi się jakoś, czasem, jeździć ni autem ni autobusem
wstaję pół godziny wcześniej, wcześniej też wychodzę, do pracy w godzinkę i kilka minut docieram
ale dzięki temu moja droga do pracy wygląda tak:






to wszystko są trafki zaroszone na wietrzni
ale oprócz pracy jest też czas wolny.
ostatnio z michnią łazimy po naszych świętokszyskich górach na siage.
na michniowski kamień weszliśmy troszku po szlaku, czarnym.


poniedziałek, 20 lipca 2009
6 tygodni
moja basiuka skończyła dzisaj sześć tygodni, ale nie pokarze Wam jej zdjecia, Jak chcecie ją zobaczyć to sami przyjdźcie i sobie popatrzcie, tylko o piwie dla tatusia basiulki nie zapominajcie:)
środa, 08 lipca 2009
od ósmego do ósmego
zeszło zajebiste ciśnienie rozwalające moją głowe od paru ładnych tygodni. nie, chyba nie tygodni, od paru wiosen.
8 czerwca o 0.45 urodziła się Basiulka, moja mała córcia, 8 lipca o 12.30 obroniłem pracę inżynierską po 11 latach walki z uczelnią i jej przedstawicielami. przedstawiciele okazali się na koniec ludźmi.... to nie spotykane w tym gatunku, a jednak.....

żonka na parę chwil przed akcją partą.

a to jest taka piłeczka co powinna była łagodzić bóle porodowe, że też nie ma piłki kojącej bóle małżeńskie, czasem....

jakieś 6 godzin po porodzie, dobrze że Mintay zdjęcie zrobił, bo bym nie pamiętał, że w sklepie byłem...

nie dobrze, że ja robiłem zdjęcia... teraz wszyscy wiedzą, że Mintay na bani po lampach się wspina

banan już od paru lat ma ksywę "moja druga żona", hmmmmm chyba jednak słuszną:)
a św(ietna) Barbara wygląda tak:

niedziela, 24 maja 2009
Caruso kierownicy
w piątek pewienstarszy pan powiedział mi, że jak się zmieszczę moją maszyną pomiędzy dwa słupki to będę Caruso kierownicy, udało mi się, więc nim chyba jestem. ale do tey pory nie wiem, czy to fajnie że pan tak mnie nazwał.
a w zeszłym tygodniu jeździliśmy z Mintayem na trikke'ach, znaczy się na czymś takim co Marcin niesie na plecach
piątek, 15 maja 2009
WSZYSCY DLA WSZYSTKICH
Pierworodny przyniósł książkę ze szkolnej biblioteki, a tam na początku taki klasyk: Murarz domu buduje, Krawiec szyje ubrania, Ale gdzieżby to uszył, Gdyby nie miał mieszkania? A i murarz by przecie Na robote nie ruszył, Gdyby krawiec mu spodni I fartucha nie uszył. Piekarz musi mieć buty, Więc do szewca iść trzeba, No, a gdyby nie piekarz, Toby szewc nie miał chleba. Tak dla wspólnej korzyści I dla dobra wspólnego Wszyscy muszą pracować, Mój maleńki kolego. Julian Tuwim pozdrawiam wszystkich, od pracy których zależę, oraz tych którzy zależą od mojej pracy. niepozdrawiam złodziej i innych chujów-psujów,
|
|